2022/03/25
mono_post2

NIC NIE STOI W MIEJSCU
Galeria Monopol
otwarcie: piątek, 25.03, g.19
wystawa: 25.03 – 21.05.2022

Galeria Monopol
ul. Marszałkowska 34/50
00-554 Warszawa
www.galeriamonopol.pl
+48 502 324 304

Nic nie stoi w miejscu

Obrazy prezentowane na wystawie zostały stworzone w dwóch miejscach, w byłej pracowni Jarosława Flicińskiego w Brejo Longo w Portugalii oraz w obecnej, która znajduje się na Grochowie w Warszawie. Tłumaczenie prac jedynie miejscami powstawania byłoby banałem, a raczej skrótową eksplikacją. Niemniej jednak lokalizacje są kluczowe. Stworzone przez artystę akronimy miejscowości to pierwsze poszlaki widniejące na odwrociu każdego obrazu. Oprócz miejsca znaczenie ma również czas. Dzień, miesiąc, rok powstania każdej pracy opisane są przez artystę z dokładnością archiwisty. Daty często są spiętrzone, wskazuje to na fakt, że obrazy zostały kilkakrotnie przemalowane.
Brejo Longo położone jest nad Atlantykiem. Znajduje się na samym krańcu kontynentu. To punkt na mapie z dwoma budynkami, domem i pracownią Jarosława Flicińskiego, z której widać ocean. Za pracownią rozpościerają się wzgórza z lasami eukaliptusowymi. Najbliższa wioska Rogil oddalona jest o 4 kilometry, najbliższa większa miejscowość Aljezur 20 kilometrów. Zdawałoby się, że pierwiastek ludzki nie jest tam obecny, a informacje, jeśli dopływają to wręcz z aroganckim opóźnieniem. Wtedy artysta może tworzyć w odosobnieniu, z dala od natłoku bodźców, informacji, zmartwień dopływających ze świata. Nic bardziej mylnego, nawet w swojej ustroni jest częścią globalnej sieci. Docieka, analizuje i stara się zrozumieć jak najlepiej otaczającą go rzeczywistość.
Obrazy z cyklu BrJL powstawały od stycznia do maja 2021 roku. Na pierwszy rzut oka trudno je powiązać z najbardziej znanymi cyklami artysty. Brak w nich analityczności Skoków do wody, mimetyzmu Faites vos jeux, piktorializmu Stars czy geometryczności wielkoskalowych murali. Odczytywane w mikroskali sugerują kolejne zerwanie z dotychczasowym językiem wizualnym, następną udaną ucieczkę od formy. W makroskali stanowią świadectwo czasu pełnego napięcia i niepokoju. Obrazy z najnowszej serii są efektem lawirowania między tymi dwoma współczynnikami.
Ostatnie prace powstały w Warszawie. To pozornie uporządkowane geometryczne siatki, których linie rozprzestrzeniają się poza ramy płótna. Zostały namalowane na częściach poprzednich obrazów artysty. W tym przypadku destrukcja starego porządku to początek nowego aktu tworzenia. Jak gdyby ktoś chciał poskładać na nowo rozpadający się świat.
Ogólna tendencja nadbudowywania treści zostaje przeciwstawiona potrzebie redukcji. Pauza staje się ważniejsza niż dźwięki, pomiędzy którymi się znajduje. Kiedy emocje biorą górę czas je ostudzić, zracjonalizować, podjąć próbę nawigowania nimi. Jednak cel często pozostaje nieznany. Sam cel nie jest tu najistotniejszy, ważniejsza jest droga, której końca wciąż nie widać.

2022/03/25
mono_post1

NOTHING IS STILL
Galeria Monopol
opening: Friday, 25.03, 7pm
exhibition:25.03 – 21.05.2022

ul Marszałkowska 34/50
00-554 Warszawa
+48 502 324 304
www.galeriamonopol.pl

Nothing Is Still

The paintings shown at the exhibition were produced in two places: in Jarosław Fliciński’s former studio in Brejo Longo, Portugal, and the current atelier, situated in the Grochów district of Warsaw. It would be a cliché, or rather a cursory explication, to interpret the works only through their places of creation. Nevertheless, the locations are crucial. The artist’s acronyms of places are the first clues to appear on the back of each painting. In addition to the location, time is also important. Jarosław Fliciński, with the accuracy of an archivist, describes the day, month, and year when each canvas was painted. His notes are often accumulated, indicating that the pictures have been repainted several times.
Brejo Longo is situated on the coast of the Atlantic Ocean in Portugal. It occupies the very edge of the continent. It is a point on the map with two buildings – Jarosław Fliciński’s house and studio – overlooking the ocean. Behind the studio stand hills with eucalyptus forest. The nearest village Rogil is 4 kilometers away, while the nearest town Aljezur is 20 kilometers. You may form the impression that the surroundings are devoid of any human element, and news, if at all, arrives with a simply arrogant delay. Consequently, the artist can work in seclusion, cut off from a mass of outside stimuli, information, and worries. However, nothing can be further from the truth: even in his seclusion, he remains part of the global network. He investigates, analyses, and tries to understand reality as best he can.
The pictures from the BrJL series were painted between January and May 2021. At first glance, they are difficult to associate with the artist’s best-known series. They lack the analytical quality of Jumping into Water, the mimeticism of Faites vos jeux, the pictorialism of Stars, or the geometricism of large-scale murals. Read at the micro-scale, they suggest yet another break with the previous visual language – yet another successful escape from form. On a macro scale, they offer testimony to a time full of tension and anxiety. The paintings from the series result from manoeuvering between these two factors.
The latest works created in Warsaw consist of seemingly ordered geometric grids, whose lines spread beyond the canvas frames. They have been painted on parts of the artist’s previous pictures. In this case, the destruction of the old order marks the beginning of a new act of creation. As if someone wanted to put the disintegrating world back together again.
The general tendency to provide content on former layers is countered by the need for reduction. The pause becomes more important than the sounds in between. When emotions take over, it is time to cool them down, rationalize them, and try to navigate them. But the goal often remains unknown. The aim itself is not most important here, more crucial is the road still without a visible end.

2021/02/02
Bre_3

25 Jan 2021

2019/07/02
wsch_2e

Galeria WSCHÓD
Warszawa
6.07-7.09.2019

Pure pleasure

It comes and goes. In time or in space. Returns with hardly any memory of the past, never knowing the future. Pure pleasure will neither be stopped, nor cares to last. Sometimes sudden and explosive, other times creepy. By definition temporary, ad hoc, nonadjacent.

As for lust for pleasure and the tensity felt when painting in that state of spirit – do they fade away or leave their trace on those very paintings? And if there was an algorithm for measuring the pleasure of creation, would it contain that specific pleasure deriving from the mere proximity to a painting?

Pleasure is pure and innocent. It is the quest for it that leads us astray. It leads to peculiarities; coops up in the world of circles, checkers, spots and lines. In an attempt to portray those bizarre states experienced when tracking pleasure, the artist himself falls into weirdness. Reality has slipped off the canvas. Is there a way to step back into the frames, to see those pictures anew by following the circular structure of time? That structure which, through overlaying circles, re-establishes the specific gravity of pleasure.

Paintings shown at this exhibition were created when the artist – Jarosław Fliciński was at the same age as the gallerist – Piotr Drewko is now. Does this bending of time make its passage at least a bit less cruel? Does the passage of time change the shape of pleasure? The one experienced by the artist when his enthusiasm and an imperative bordering with the fear of entering a new reality, pushed him towards his Jumps into Water. What is left of that pleasure today, when the theme of water – or rather of its absence – returns? How does it compare to the pleasure of painting roads, roundabouts, houses, barely visible cities that have been transformed in time just as the cities the artist used to visit or live in?

Those paintings that were shifted in time, pleasured in different spaces, that slid off the walls, disappeared, now come forward again. For the first time at Galeria Wschód in Warsaw.

Ula Ryciak, June 11, 2019

2019/07/02
wsch_3

Galeria WSCHÓD
Warszawa
6.07-7.09.2019

Czysta Przyjemność

Pojawia się i instynktownie znika. W przestrzeni albo w czasie. Kiedy powraca, nie zawsze pamięta jaka była, nigdy nie wie jaka będzie. Czysta przyjemność nie pozwala się zatrzymać, nie ma ambicji, by trwać. Raz jest nagła, eksplozywna, innym razem pełzająca. Jej właściwością jest przygodność, doraźność i nieciągłość.

Czy pożądanie przyjemności i napięcie związane z tworzeniem towarzyszących temu pożądaniu obrazów stygnie, czy daje się utrwalić w samym obrazie? Czy algorytm do pomiaru przyjemności z tworzenia, gdyby istniał, uwzględniałby przyjemność obcowania z samym obrazem?

Przyjemność jest czysta, niewinna. Zwodzi nas raczej jej natarczywe poszukiwanie. To ono prowadzi do dziwactw. Zamyka w świecie kół, krat, plam, linii. Artysta, próbując opisać dziwne stany, które towarzyszą tropieniu przyjemności sam wdaje się w dziwność. Rzeczywistość wyszła już z płaskich obrazów, czy da się jeszcze do nich wejść, zobaczyć je na nowo, poruszając się po kolistej strukturze czasu, która przez nakładające się na siebie okręgi odtwarza ciężar właściwy przyjemności?

Prezentowane na wystawie obrazy powstały w okresie, gdy artysta Jarosław Fliciński był w tym samym wieku, w którym teraz jest prezentujący je galerzysta Piotr Drewko. Czy to wygięcie czasu pozwala porzucić na chwilę okrucieństwo jego upływu? Czy upływ czasu zmienia kształt przyjemności? Tej, która towarzyszyła artyście wtedy, gdy entuzjazm i imperatyw graniczący z lękiem wejścia w nową rzeczywistość pchał go ku Skokom do wody. Czym jest ta przyjemność dziś, gdy znowu jest o wodzie, a raczej o jej braku? Jaki wariant przyjemności z tworzenia na obrazach dróg, rond, domów, nie całkiem widzialnych miast, które przeobraziły się w czasie, jak miasta, w których przez lata artysta żył lub bywał, przedarł się do chwili obecnej?

Obrazy, które przesuwały się w czasie, doznawały przyjemności w różnych przestrzeniach, zsuwały się ze ścian, zanikały, wysuwają się na nowo. Po raz pierwszy w Galerii Wschód w Warszawie.

Ula Ryciak 11.06.2019

2019/07/02

24 V 2019 – 10 VIII 2019
THE BEGINNING AND THE END

https://www.ggm.gda.pl/en,0,0,2092,The_Beginning_and_The_End,0,0,index.php

Place: Gdańska Galeria Miejska 2, ul. Powroźnicza 13/15
Openning: 24.05 godz. 18.00
Exhibition: 24.05–10.08.2019
Artists: Paweł Althamer, Alberto Baraya, Jarosław Fliciński, Barbora Kleinhamplová, Diana Lelonek, Honorata Martin, The Otolith Group, Ewa Partum, Slavs and Tatars, Tran Tuan and Hoang Ngoc Tu, Piotr Urbaniec
Curator: Patrycja Ryłko

draw_19_02_cebw

Jarosław Fliciński’s You Know Something’s On, But You Don’t Know What is a series of fourteen gouaches from February 2019. Don’t be mistaken by their formal similarity to his Jumps into the Water from 1993-1994. Those are different works altogether. Made with a different experience, from a different perspective, and for utterly different reasons. And that they are still similar, that’s possible. To experience wonder one doesn’t necessarily need experiments and a trip full of adventures. We know there is a surer and swifter way for this. You just need to keep looking at the same object until you get the feeling that you’ve never seen it before.

Jarosław Fliciński (b. 1963) lives and works in Warsaw. He graduated from the Academy of Fine Arts in Gdansk. Fliciński takes special interest in formal necessities. His practice is almost radical, often considered as non-narrative, non-literary and non-descriptive. He does paint, but his paintings communicate nothing but a state of flux, constantly investigating relational order and chaos, regularity and irregularity. He goes beyond his large canvasses spread on the walls to move onto the walls themselves and shuttles between smooth surfaces and industrial bent aluminium. He works with scale and its substance, always revolving around his own gesture as the main point of reference. This expressive force refers also to the limits of his chosen medium and the space he works with. He identifies and explores places and senses in-between, while often operating on the margins. After all, the artist himself chose to live on the fringes of the European continent in Portugal and Poland. Fliciński finds coherent aesthetics only to deny it immediately, since he derives pleasure from redoing things and searching through the corresponding densities of patterns and colours. At one point, he concentrates on the rigid and symmetrical seriousness of objects, but the next moment he turns to the effortlessly fluctuating colours and desires – never shutting the door for further possibilities and chances. The artist‘s formal explorations betray almost existential qualities. Fliciński permanently questions his own artistic vocabulary, extending his practice from the canvas to the wall, from necessary rigid patterns to unnecessary found objects.

Patrycja Ryłko

2019/07/02

24 V 2019 – 10 VIII 2019
POCZĄTEK I KONIEC | THE BEGINNING AND THE END

https://www.ggm.gda.pl/pl,0,0,2079,Poczatek_i_koniec,0,0,index.php

Miejsce: Gdańska Galeria Miejska 2, ul. Powroźnicza 13/15
Wernisaż: 24.05 godz. 18.00
Wystawa: 24.05–10.08.2019
Artyści: Paweł Althamer, Alberto Baraya, Jarosław Fliciński, Barbora Kleinhamplová, Diana Lelonek, Honorata Martin, The Otolith Group, Ewa Partum, Slavs and Tatars, Tran Tuan and Hoang Ngoc Tu, Piotr Urbaniec
Kuratorka: Patrycja Ryłko

draw_19_02_be_bw

Niech nie zmyli nikogo formalne podobieństwo tych prac ze Skokami do Wody, pracami tego samego autora z lat 1993-1994. To zupełnie inne prace. Powstają z innym doświadczeniem, z innej perspektywy i z zupełnie innych powodów. A, że są nadal podobne, być może. Aby przeżyć zdumienie nie koniecznie trzeba eksperymentów i podróży pełnej przygód. Wiemy, że istnieje najpewniejszy i najszybszy na to sposób. Wystarczy bez obawy wbijać wzrok ciągle w ten sam przedmiot, aż w pewnej chwili wyda się nam, że nigdy go jeszcze nie widzieliśmy.

Jarosław Fliciński (ur. 1963) mieszka i pracuje w Warszawie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku. W sztuce interesują go konieczności formalne. Jego twórczość jest niemalże radykalna, często uważana za nienarratywną i nieopisową. Maluje, ale jego obrazy komunikują jedynie stan płynności, nieustająco badając relacyjny porządek i chaos, regularność i nieregularność. Wychodzi poza swoje duże płótna rozpostarte na ścianach, by malować na samej ścianie, po czym przeskakuje od gładkich powierzchni do przemysłowego giętego aluminium i z powrotem. Pracuje ze skalą i jej substancją, zawsze traktując własny gest jako główny punkt odniesienia. Ta ekspresywna siła odwołuje się również do granic wybranego przezeń medium i przestrzeni, z którą pracuje. Fliciński identyfikuje i bada miejsca i stany ‘pomiędzy’, często działając na marginesach. Na miejsce zamieszkania wybrał przecież krańce europejskiego kontynentu: Portugalię i Polskę.
Fliciński znajduje spójną estetykę tylko po to, by zaraz jej zaprzeczyć, czerpie bowiem przyjemność z przerabiania rzeczy już zrobionych i przeszukiwania odpowiadających sobie gęstości wzorów i barw. W jednej chwili skupia się na sztywnej i symetrycznej powadze przedmiotów, lecz już w następnej zwraca się ku swobodnie fluktuującym barwom i pragnieniom – nigdy nie zamykając się na dalsze możliwości i szanse. Jego poszukiwania formalne ujawniają walor niemalże egzystencjalny. Fliciński nieustannie kwestionuje własny słownik artystyczny, wychodząc poza płótno na ścianę, od koniecznych sztywnych wzorów do niepotrzebnych znalezionych przedmiotów.

Patrycja Ryłko

2017/03/18

Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku
Zbrojownia Sztuki
Targ Węglowy 6, Gdańsk
24.02-19.03.2017
kurator: Robert Jarosz

web_north2

Wystawa Jarosława Flicińskiego “North isn’t South / Północ nie jest Południem” jest pierwszą publiczną prezentacją prac video powstałych w latach 1992-2002. Pokaz prac w historycznym budynku gdańskiej Zbrojowni należącym do Akademii Sztuk Pięknych jest szczególną sytuacją dla artysty, który ukończył studia na Wydziale Malarstwa PWSSP w 1991 roku.

Fliciński postrzegany wyłącznie jako malarz, przez lata rejestrował wizualne i dźwiękowe aspekty rzeczywistości m.in. w Gdyni, Schaffhausen i Marfie. Filmy towarzyszyły powstawaniu ważnych cykli malarskich Flicińskiego takich jak Skoki Do Wody (1992-1994) i Ściany (od 2000), ściśle z nimi korespondując. Swoje anarracyjne formy filmowe artysty zbudował na opozycji między statycznym a ruchomym, a jego kontemplacyjne realizacje noszą cechy ożywionej materii malarskiej.

Czterokanałowej projekcji video towarzyszy występ amerykańskiego performera Williama Fussell’a, który ewokuje stan umysłu Flicińskiego, będąc jego sceniczną projekcją stanu, w którym Gdynia nie jest Marfą, a noc dniem.

2017/03/18

The Academy of Fine Arts in Gdańsk,
The Armoury of Art
Targ Węglowy 6, Gdańsk
24.02-19.03.2017
curator: Robert Jarosz

web_north1

Jarosław Flicinski’s exhibition „North Isn’t South / Północ nie jest Południem is the first public presentation of his video works created in the years 1992-2002. The display in the historical building of the Armoury, which belongs to the Academy of Fine Arts in Gdańsk, is an event of special significance to the artist, who graduated from the Faculty of Painting at PWSSP in 1991.

Fliciński perceived solely as a painter, for years has been recording the visual and sonic aspects of reality, i.a. in Gdynia, Schaffhausen and Marfa. Those videos accompanied the creation of his important cycles of paintings such as Skoki do Wody (1992-1994) and Walls, with which they closely corresponded. The artist based his non-diegetic film forms on the opposition between the static and the mobile, and his contemplative realisations bear resemblance to the living matter of paintings.

The four-channel video projection is accompanied by a show by the American performance artist William Fussell, who creates a stage projection of Flicinski’s state of mind, in which Gdynia isn’t Marfa, and night isn’t day.

2016/10/26

The Visual Park
Poznań Strzeszynek
Galeria ABC
ul. Koszalińska 15

The Star stands on an elevation next to the place where I swam for the very first time. This was on a sweltering July afternoon in the early 1970s. I entered the lake and, in the presence of a few people who did not bother to pay too much attention to me, swam the backstroke, looking at the sky. I felt an overwhelming pleasure of free movement in the water. I distinctly recall my coming to recognise the significance and possibilities of my new movements, which offered me so much unprecedented freedom.
I came to Poznań for one day in the spring of this year. Quite by chance and to my great surprise, an hour later I found myself in Strzeszynek. I saw the same lake, the same meadows, higher trees and bushes, and a changed restaurant, where one could still vicariously recreate its interior from years before.
A telephone rang in my Portuguese home. An old friend of mine felt obliged to notify me about the death of our mutual acquaintance. I also learned that another friend of ours, by the same name, had passed away somewhat earlier. Hardly had our conversation ended when I had already sketched in my mind a design of a star against the sky. This was two weeks prior to my arrival in Poznań.
I was once commissioned a painting from the Flowers series. Once it was completed, I telephoned to say that it was ready. After a moment of silence, I heard a voice in the receiver saying: “My Mom has died”. I went back to the painting and added stars in the empty squares between the flowers. This marked the beginning of the Flowers and Stars series.
I spent the first days of 2001, full of prophesies for the new century, when nothing pointed to the confluence of events to take place soon afterwards, at the home of my friends near Bordeaux. I was taking pictures of the sun. My paintings had shifted to murals composed exclusively of stripes and large circles. Looking at a photograph of a radiant bright sphere, I decided to change the circle into a pointed star. I first cut out a simple drawing in paper and in the morning blew it up on a white wall and filled up with white, shiny paint. The house has stood there until now and one of its walls still features the White Star, but the house has for many years not been the same; it is completely different.
Everything is in a continuous state of flux. To some extent the changes can be foreseen; sometimes their direction can be changed but they cannot be forestalled completely. Reality simmers like a huge ocean of magma and creates ever new structures. Each day, at any given moment someone goes swimming for the first time in their lives or closes their eyes for the last time. We are somewhere in between.