24 V 2019 – 10 VIII 2019
POCZĄTEK I KONIEC | THE BEGINNING AND THE END

https://www.ggm.gda.pl/pl,0,0,2079,Poczatek_i_koniec,0,0,index.php

Miejsce: Gdańska Galeria Miejska 2, ul. Powroźnicza 13/15
Wernisaż: 24.05 godz. 18.00
Wystawa: 24.05–10.08.2019
Artyści: Paweł Althamer, Alberto Baraya, Jarosław Fliciński, Barbora Kleinhamplová, Diana Lelonek, Honorata Martin, The Otolith Group, Ewa Partum, Slavs and Tatars, Tran Tuan and Hoang Ngoc Tu, Piotr Urbaniec
Kuratorka: Patrycja Ryłko

draw_19_02_be_bw

Niech nie zmyli nikogo formalne podobieństwo tych prac ze Skokami do Wody, pracami tego samego autora z lat 1993-1994. To zupełnie inne prace. Powstają z innym doświadczeniem, z innej perspektywy i z zupełnie innych powodów. A, że są nadal podobne, być może. Aby przeżyć zdumienie nie koniecznie trzeba eksperymentów i podróży pełnej przygód. Wiemy, że istnieje najpewniejszy i najszybszy na to sposób. Wystarczy bez obawy wbijać wzrok ciągle w ten sam przedmiot, aż w pewnej chwili wyda się nam, że nigdy go jeszcze nie widzieliśmy.

Jarosław Fliciński (ur. 1963) mieszka i pracuje w Warszawie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku. W sztuce interesują go konieczności formalne. Jego twórczość jest niemalże radykalna, często uważana za nienarratywną i nieopisową. Maluje, ale jego obrazy komunikują jedynie stan płynności, nieustająco badając relacyjny porządek i chaos, regularność i nieregularność. Wychodzi poza swoje duże płótna rozpostarte na ścianach, by malować na samej ścianie, po czym przeskakuje od gładkich powierzchni do przemysłowego giętego aluminium i z powrotem. Pracuje ze skalą i jej substancją, zawsze traktując własny gest jako główny punkt odniesienia. Ta ekspresywna siła odwołuje się również do granic wybranego przezeń medium i przestrzeni, z którą pracuje. Fliciński identyfikuje i bada miejsca i stany ‘pomiędzy’, często działając na marginesach. Na miejsce zamieszkania wybrał przecież krańce europejskiego kontynentu: Portugalię i Polskę.
Fliciński znajduje spójną estetykę tylko po to, by zaraz jej zaprzeczyć, czerpie bowiem przyjemność z przerabiania rzeczy już zrobionych i przeszukiwania odpowiadających sobie gęstości wzorów i barw. W jednej chwili skupia się na sztywnej i symetrycznej powadze przedmiotów, lecz już w następnej zwraca się ku swobodnie fluktuującym barwom i pragnieniom – nigdy nie zamykając się na dalsze możliwości i szanse. Jego poszukiwania formalne ujawniają walor niemalże egzystencjalny. Fliciński nieustannie kwestionuje własny słownik artystyczny, wychodząc poza płótno na ścianę, od koniecznych sztywnych wzorów do niepotrzebnych znalezionych przedmiotów.

Patrycja Ryłko