ĆWICZENIA IDEOLOGICZNE – SKOKI DO WODY
EXERCISES IN IDEOLOGY – JUMPS INTO THE WATER
curator: Robert Jarosz
10.09 – 22.09.2016

web_pamoja

KSIĘGARNIA / WYSTAWA
FUNDACJA RAZEM PAMOJA
Józefińska 9, Kraków
t: +48 123 345 678
www.facebook.com/ksiegarniawystawa
www.ksiegarniawystawa.pl/ksiegarnia.html

Jarosz: W 1992 roku przyszłość rysowała się jeszcze optymistycznie. Niedawno skończyła się zimna wojna, a Polska kąpała się w urokach wczesnego kapitalizmu. Plan Balcerowicza działał, ale szokowa terapia gospodarcza też. Mechanizmy ekonomiczne postawiły kraj na nogi, lecz wielu jego mieszkańców wyrzuciły na margines egzystencji.
Fliciński: Polska przeżywała szybką transformację, żyła w cieniu afer FOZZ, Art-B i sporów polityków o władzę, a w dawnej Jugosławii toczyła się najbardziej krwawa i okrutna wojna współczesnej Europy na tle etnicznym. Najgorsze dopiero miało nastąpić. W tym miejscu czuliśmy bezsilność, która stawała się nieznośna.
Jarosz: Powstały pierwsze obrazy z cyklu Skoki do wody, w których Fliciński – badając rytmiczne sekwencje basenowych kafelków – malował niemożliwe układy perspektywiczne. Któregoś dnia do drzwi pracowni malarza zapukał Gary Hell. Polski Iggy Pop, mityczna postać pierwszego okresu kultury punk i wędrująca ikona trójmiejskich szlaków, najlepsze lata zdawał się mieć już za sobą.
Fliciński: Byliśmy zupełnie inni i to zapewne przyciągało nas najbardziej. Każdy miał coś, czego brakowało drugiemu. Byliśmy wystarczająco naiwni, co kazało nam chcieć tworzyć, a imperatyw tworzenia wzmocniony był po obu stronach intuicją. Nasze widzenie rzeczywistości miało zupełnie abstrakcyjny charakter i każdy postrzegał ją inaczej. Mieliśmy pracownię, pożyczoną kamerę i kilka taśm, kilka płócien, magnetofon kasetowy i niewiele więcej wbrew pozorom.
Jarosz: Historia przyspieszyła. Samochód eksplodował w wieży World Trade Center, a wojna domowa w dawnej Jugosławii weszła w fazę, w której wiadra wydłubanych ludzkich oczu stały się atrybutem mody wśród bałkańskich żołnierzy. Rozpadł się Związek Radziecki. Totalitaryzmy odchodziły w przeszłość, Europa się integrowała, zaś intelektualni szalbierze głosili koniec historii. Gary Hell coraz częściej odwiedzał Jarosława Flicińskiego.
Fliciński: Był jak posłaniec z innego czasu, który wniósł do pracowni gotowy temat. Nie mieszkał wtedy u mnie; wychodził, a ja stawałem przed obrazami. Wracał co kilka dni, jadł, mył się godzinami, spał, zostawał czas jakiś, wymieniał ubranie na inne w mojej szafie i ruszał dalej. Pewnego dnia przyszedł jak zawsze. Zjadł, wykąpał się, stanął przed obiektywem na tle moich obrazów i po jakimś czasie powiedział to, co zawsze chciałem powiedzieć:
Hell: Chciałbym mieć Porsche. Chciałbym pojechać do Zakopanego na jeden dzień. Chciałbym wyjechać z Polski… na dwa… trzy dni.
Jarosz: Zimą 1993 roku wiedzeni artystyczną intuicją Fliciński i Hell rozpoczęli Ćwiczenia Ideologiczne.
Fliciński: Naszym jedynym wspólnym medium było wideo. Zaakceptowaliśmy swoje pozycje i przez to, że niczego nie graliśmy udało nam się zarejestrować coś, co dość trafnie oddaje atmosferę tamtego czasu. Mowa słów została zastąpiona mową gestów. We wszystkich pracach z Gary Hell’em, nie pojawiam się ani razu przed kamerą, tylko moje obrazy są w tle. On zastępuje mnie w sposób idealny. Marzyłem o takiej sytuacji. On gra mnie.
Jarosz: Arno Breker, naczelny rzeźbiarz III Rzeszy, który zamienił nagiego mężczyznę w narzędzie nazistowskiej propagandy, byłby załamany. Niewinne gesty zwyczajnego człowieka bez ubrania rozkładają na atomy chore rojenia o nad-człowieku i kulcie wodza. Gary Hell zdejmuje pseudopoważną zasłonę z totalitarnych gestów i rozbraja propagandę opartą na pogardzie dla ludzi. Tu nikt nikogo nie edukuje, nie przestrzega, nie mobilizuje społecznie i niczego nie manifestuje. Cytryna i bakłażan okazują się silniejsze od heil hitler.
Fliciński: Artysta ma być tylko i wyłącznie sobą. To co robi, ma być jak najbardziej autonomiczne, indywidualne i nikomu do niczego nie potrzebne. Dopiero wtedy ma szansę być autentyczny. To najlepsza lekcja, jaką mogłem sobie wymarzyć i jaką dostałem od Gary’ego. Każdy z nas stoi nad swoim basen, tyle, że ten Gary Hella jest pusty.
Jarosz: Nie tylko jego. Basen, w którym kapała się Polska też. Po skoku na główkę do pustego zbiornika przyszedł ból głowy. Po latach neoliberalnego szaleństwa zapanowała gnoza polityczna i postępuje modernizacja regresywna. Gesty i obawy sprzed dziesięcioleci stają się aktualne.
Fliciński: Przez lata unikałem powrotu do tematu Skoków, będąc niemal pewnym, że jest we mnie nadal aktualny. Nigdy nie zakładałem, że już ich nie namaluję.