KRZYSZTOF MANIAK
28.03-06.04.2016

maniak_web1
.

Every day I see myself hitting the wall, bouncing back. And yet, I keep going, bending the boundaries a little with every step. I work on my own with myself. It’s quite a limitation but I discover more and more, I sink deeper into the matter. Southern dazzling Sun. Estevas on hillsides. They are the first flowers I saw here. Shiny white dots scattered negligently like stars on the open, circular sky I have observed the first night. Nearby are the cliffs. A long, hardly visible path leads to them. Fishermen often die there, they fall. So they say.

Codziennie widzę dojście do ściany, powrót. Pomimo tego, wyruszam, z każdym krokiem naginając lekko granicę.  Pracuję tylko ze sobą, to duże ograniczenie, jednak coraz więcej odkrywam, wsiąkam w materię.

Południowe oślepiające słońce. 
Na zboczach gór rosną estevy. To pierwsze kwiaty, które tutaj widziałem. Błyszczące, białe punkty, rozsypane niedbale, jak gwiazdy na otwartym, kolistym niebie widzianym pierwszego dnia.

Obok są klify. Prowadzi na nie, długa, ledwo wydeptana ścieżka. Często giną tu rybacy, spadają. Podobno.

Krzysztof Maniak