A Better Tomorrow / Lepszego Jutra (version 2013)
wall painting installation

project:Neoplastic Room, Open Composition, Muzeum Sztuki, Łódź
curator: Jarosław Suchan

http://msl.org.pl/en/wydarzenia/neoplastic-room-open-composition/

———————————————————————————————————

For a Better Tomorrow

The Neoplastic Room was created at the last possible moment, both historically and politically. It was opened to the public still in Katarzyna Kobro and Władysław Strzemiński’s lifetime, just before the announcement of the socialist-realism doctrine, an official set of rules that was soon to re-evaluate art and grant space in the public domain only to art that was officially recognised and approved. An accurate assessment of upcoming unfavourable changes prompted both the artists and the Museum of Art to decide: “let’s create this space right now, as it is now or never”. This slightly hasty action may explain the form of the Room, which is more of the 20s or the 30s than the late 40s of the 20th century. Putting this seemingly small detail aside, the quality of the works assembled in the Room, its composition as a whole and its importance are exceptional.

Today it is hard for us to imagine the clash between Kobro and Strzemiński’s sensitivity and intelligence, their art world and their open-minded ideas on modern society, and the war and post-war reality in Poland, the totalitarianism of the two regimes under which they had to live, as well as the overall madness and absurdity of those times. Growing everyday problems caused by the lack of work turned their lives into a nightmare. Their personal relationship fell apart in dramatic style and the gulf between them was widening with every day. It is not surprising then, that the proposal to create the Room for the Museum of Art could be seen by many as the only chance for their works to be shown in one space and on a permanent basis, as it indeed happened. On approaching this space today at eye or arm’s reach, or even closer, one can catch sight of what is hidden behind or between the works. What is there, is not only the underside of the world of modernistic form, but also a record of an enormous drama on a human and an artistic level.

Re-examining well known phenomena gives us the chance to see them slightly differently. We can always discover something that was previously inaccessible, some small detail that escaped out attention. Looking at this small space, the sculptures on the pedestals, the hanging pictures, the colour segmentation of the walls, I always had the impression that what I had before my eyes was a fairly particular and complete picture of the whole. But for some time now, I cannot help feeling that this picture is somehow unfinished and displaced in time. This effect of displacement is mainly due to the fact that the Room is made of objects and ideas dating from nearly twenty years before Strzemiński commenced his work on it. This detail becomes more and more intriguing and, besides all the works displayed in there, it allows us to see something else. Something like a void, an empty space in lieu of things that could have been created, but for well-known reasons never came into being. We stand in a space that will never host any other works than the ones dating from before the most difficult period in Strzemiński and Kobro’s lives. The period that triggered the catastrophe of silence still present at the time when the Room was set up. Reality deprived the artists of something that in today terms might be referred to as “the stage”, which was probably the biggest blow to both of them. Their works could not be tested in the new reality since they were considered socially dispensable. Thus, they are not to be found in this space. This slightly metaphysical trail and the discovery of the emptiness, especially in the context of contemporary art, makes this void a particularly significant artistic fact. The silence and the void may therefore appear as their last joint work. And a work of genius too.

Having written „joint work”, I feel compelled to add a short explanation. It is common knowledge that at the time the Neoplastic Room was set up, i.e. at the turn of 1947 and 1948, Strzemiński and Kobro were not in contact with each other anymore. Therefore, they could not have had any discussion concerning the Room. Strzemiński oversaw its construction on his own and made all the decisions on its shape and composition without any consultation with Kobro. Still, in my opinion, these two words are the key words. “Jointly” does not necessarily mean that each decision has to be made as a result of long joint research or mutual negotiations, especially when these are not possible. Their private relationship broke up, but their artistic output united them forever. The original version of the Room was constructed in such a way that each element reflects their joint discourse on art, bears a trace of their thoughts and ideas and echoes their disputes on principal issues. One can feel the respect for all they have previously done together and what the grim reality attempted to efface. All of it becomes more explicit with time. Thus, this emptiness between, the emptiness embedded in this Room, the emptiness replacing things that never came into existence, seems to be yet another manifestation of togetherness and as such fully deserves to be called a joint work.

Jarosław Fliciński
16.07.2013 Esteval

translation by Anka Reichel

Lepszego Jutra

Sala Neoplastyczna powstała w momencie historycznie i politycznie ostatnim z możliwych. Jej otwarcie nastąpiło bowiem jeszcze za życia Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego, a tuż przed ogłoszeniem doktryny socrealistycznej, oficjalnego zbioru pryncypiów mających już wkrótce uporządkować sztukę, zostawiając miejsce wyłącznie dla tej oficjalnej i jedynie poprawnej. Celne wyczucie nadchodzących niekorzystnych zmian, wywołuje realistyczną decyzję Muzeum Sztuki oraz Strzemińskiego: stwórzmy Salę jak najszybciej, bo albo stanie się to teraz, albo nigdy. To nieco przyspieszone działanie może tłumaczyć jej formę, która jest tak naprawdę bardziej z lat 20. czy 30., niż z końca lat 40. XX wieku. Pomijając ten pozornie drobny szczegół, jakość dzieł w niej zebranych, kompozycja całości i jej znaczenie są absolutnie wyjątkowe.

Zderzenie wrażliwości i inteligencji Kobro i Strzemińskiego, świata ich sztuki, głoszonych przez nich otwartych idei dotyczących nowoczesnego społeczeństwa z rzeczywistością wojenną i tuż powojenną w Polsce, z totalitaryzmem dwóch systemów, w których przyszło im żyć, z ogólnym szaleństwem i absurdem tamtego czasu, wydaje się nam dziś nie do wyobrażenia. Wciąż narastające, związane z brakiem pracy codzienne problemy zamieniały ich życie w koszmar. Ich prywatny związek rozpadał się z dużym hukiem, a dzieląca ich przepaść powiększała się każdego dnia. Nic więc dziwnego, że propozycja stworzenia Sali dla Muzeum Sztuki mogła być odebrana przez wielu jako ostatnia okazja zaistnienia ich prac w jednym miejscu i na stałe, co też się stało. Podchodząc do niej dziś na odległość wzroku, dotyku i jeszcze bliżej, możemy zobaczyć to, co jest ukryte za, czy też pomiędzy pracami. Jest tam nie tylko spód świata modernistycznej formy, ale i zapis potężnego dramatu na poziomie ludzkim i artystycznym.

Ponowne spojrzenie na bardzo dobrze znane zjawiska, daje często możliwość zobaczenia ich nieco inaczej. Zawsze możemy odkryć coś, co do tej pory było dla nas niedostępne, jakiś mały szczegół, który umykał naszej uwadze. Patrząc na tę niewielką przestrzeń, na rzeźby ustawione na postumentach, na wiszące obrazy, na podział kolorystyczny ścian, zawsze czułem, że mam przed oczami obraz całości dość szczególny i pełny. Od jakiegoś jednak czasu, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obraz ten jest też w jakiś sposób urwany i przesunięty w czasie. Ten efekt przesunięcia wynika przede wszystkim z faktu skonstruowania Sali z obiektów i idei sprzed lat prawie dwudziestu w stosunku do czasu, w którym Strzemiński rozpoczął nad nią pracę. Ten szczegół zaczyna być coraz bardziej intrygujący i powoduje, że oprócz wszystkich dzieł tam umieszczonych możemy zobaczyć coś jeszcze. Tym czymś jest pustka, pustka po czymś, co mogłoby powstać i z powodów ogólnie znanych nie powstało. Przed nami otwiera się przestrzeń, która już nigdy nie będzie wypełniona innymi pracami, jak tylko tymi sprzed początku najtrudniejszego dla nich etapu życia, który wywołał katastrofę milczenia, wciąż trwającą w momencie powstawania Sali. Rzeczywistość bowiem zabrała artystom coś, co można by dziś nazwać sceną, i to prawdopodobnie było dla nich największym ciosem. Ich prace w nowej rzeczywistości nie mogły być już poddane sprawdzeniu, bo były uznane za społecznie nieprzydatne. Zatem ich w tej przestrzeni nie ma. Ten nieco metafizyczny trop i odkrycie pustki, zwłaszcza w kontekście aktualnej sztuki, powoduje, że staje się ona wyjątkowo mocnym faktem artystycznym. Ta cisza i brak, jawić się więc może jako ich ostatnia wspólna i jakże genialna praca.

Pisząc wspólna praca czuję, że muszę natychmiast dodać kilka zdań wyjaśnienia. Ogólnie bowiem wiadomo, że w czasie realizacji Sali, czyli na przełomie lat 47/48, żaden kontakt pomiędzy Strzemińskim i Kobro już nie istniał. Nie było więc mowy o jakiejkolwiek wspólnej dyskusji na jej temat. Strzemiński nadzorował prace sam i wszystkie decyzje co do jej formy i układu podjął bez żadnych konsultacji z Kobro. Jednak te dwa słowa uważam za kluczowe. Wspólne, nie musi oznaczać tylko i wyłącznie, że każda z decyzji jest podejmowana w wyniku długich poszukiwań i wzajemnych negocjacji, zwłaszcza gdy nie było szans na ich przeprowadzenie. Rozdźwięk pomiędzy nimi dotyczył głównie natury prywatnej, ale dorobek artystyczny połączył ich na zawsze. Pierwotna wersja Sali skonstruowana jest tak, że w każdym z jej elementów wyczuwalny jest wspólny dyskurs na temat sztuki, ślad ich myśli i idei, słyszane jest echo wspólnego spierania się o najważniejsze sprawy. Widzimy tam szacunek dla tego wszystkiego co wykonali wcześniej razem, a co ponura rzeczywistość na ich oczach starała się zatrzeć. To wszystko widzimy z czasem coraz wyraźniej. Stąd i ta pustka pomiędzy, pustka zawarta w tej Sali, pustka po czymś, co nigdy nie nastąpiło, wydaje się być jak najbardziej wspólna i jako taka ma prawo być zamknięta w słowach wspólna praca.

Jarosław Fliciński
16.07.2013 Esteval